Dla mnie Koło To jest Koło To Koło Łowieckie "Knieja"

 

Dla mnie Koło

To jest Koło

To Koło Łowieckie "Knieja"

Z wpisem

We wpisie

Miasto Tczew a więc

Więcej niż gmina Gniew bo

Całe Tczewskie Starostwo

Zawsze  tutaj  


Dzieje się coś szczególnego

Tu ten wigor

Tu ta młodość

A  i pasja

A i zew

Zarząd Koła 

Same orły i sokoły

Chociażby tylko co

Były Prezes

Paweł Głowala

I tylko co 

Obecny Prezes 

Kazimierz Alaszewski

Jeszcze nie pomyślisz

Jeszcze nie powiesz

A Jeden i Drugi  już wie

I to jest ten sekret że 

W Kole "Knieja"

Zawsze ów 

Niezawodny sztab
A jaka siła już 
W samym Prezesie
I to wcale nie jest żart
I to w tym
Który do niedawna 
Prezesem był
Marku Głowali
I w tym
Który obecnie 
Prezesem jest
Kazimierzu Alaszewskim
Włodarz i Mistrz
Obchodów całej 
Siedemdziesięcioletniej
Ceremonii
Jakże tu była widoczna
I ta koleżeńska pomoc
I to koleżeńskie zgranie
I ten który tylko co ustąpił
I ten który tylko kontynuował
Ustępujący i Następca
A tak jakoby jeden
I godzi się dodać
W Kole Łowieckim Knieja
Tak jest
I tak było zawsze
Serce roście
Patrząc na te czasy
Jest co przeżywać
Jest na co patrzeć


I jest co wspominać

Nuda gryzie Cię w chałupie

Już giwera w ręku jest

Myśliwski kapelusz

W pośpiechu  co nieco

Trochę przekornie

Przekrzywia się na głowie 



I już mój mustang

Na przełaj mnie niesie

Aby jak najszybciej

Do lasu

Tylko kurz

I tylko pył

I szach mach

I jestem w lesie

Z moim lasem

Z moją knieją

Sam na sam

Mówią do mnie

Żem jest nestor

Żem jest senior

Od tych słów

Mnie bierze śmiech

Bo ja w swym obwodzie

W moim piaseckim lesie

To ja mocny dąb

Mój głos to

Kilkaset ech

W moim lesie

W mojej kniei

Jam jest bocian 

W swoim gnieździe

Każde echo

Jakże rwie się

I staremu odyńcowi

Wnet przerywa

Mocną drzemkę

W samo południe

Wyrwany ze snu

Pędzi przez las

Tylko świst

Na ambonę to ja wchodzę

Szybciej niż

Kominiarz na dach

Bo ja w porę

Muszę widzieć

Całe pole

Muszę słyszeć

Cały las

Zanim zmierzę

I przymierzę

Wymierzone co do joty

Moje piff

I moje paff


To nieważne 

Co gdzie poszło

Czy na lewo 

Czy na prawo

Czy też Bogu


Prosto w okno

I odyniec nie od kuli

Ale znów ze śmiechu padł

Ważna jednak jest ta pasja

Ta cudowna w pasji siła

Mój huragan

I mój wiatr


Tyle nie pomoże lekarz

I przychodnia

I apteka

Jak mocno w swojej dłoni

Swoją giwerę trzymasz

Tyle zawsze

Zdrowia masz

W Kole  "Knieja"

To ja jedna trzeci

Tu do Koła 

Mnie przyjęli

I tu moja  

Myśliwska  Przysięga

I tu Mój Myśliwski Chrzest

Ale mimo tylu lat

To ja Tadeusz Lorbiecki

Zawsze ten sam

I zawsze taki sam

Ja rozumiem 

Ten wiatr w polu

Ten wiatr w lesie

Tak mi zawsze 

W duszy gra

Pośród sosen

Piję ciszę

Ja smak ciszy

Dobrze znam

To ten nektar nad nektary

Moja zawsze niezawodna

I jakże zawsze  skuteczna

Moja witamina C

Na działanie a i na sen

Zawsze tyle ile chcesz

 

 






Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

Stanisław Józef  Zieliński

27. 06. 2023

 

 

 

 

 

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I jest także na Kaszubach Miś poważny Miś stateczny

I jest Wróbel pośród Wróbli Ma też swoje imię Jan

Kiedy w Kole Łowieckim Knieja Wszystko gra