Jest Ci Nestor wśród Myśliwych Wśród Myśliwych w Piasecznie koło Gniewa

 

Jest ci Nestor wśród Myśliwych

Wśród Myśliwych

W Piasecznie

Koło Gniewa

Też odyniec 

Całkiem niezły

Jeśli nawet

Sen go zmorzy

To przy swoim łóżku

Zawsze w pogotowiu

Stoi niezawodna strzelba

Strzelba dwururka

Albo i sztucer

Okropnie  ciężki

Kaliber na dziki

Bo to nigdy

Nie wiadomo

Którą kiedy nagle grzmotnie

Panu Bogu

W sam dach Nieba

Kto kiedy jaką

Szansę ma

I kiedy tak

Naprawdę przyjdzie

Oddać ten

Najcelniejszy w swoim życiu

Najbardziej skuteczny strzał

I dla Nestora

To normalne

Wszystko jest do rzeczy

Po czubek głowy

W tej swojej

Myśliwskiej  pasji

Nestor  Braci Myśliwskiej

W  całym Okręgu Tczewskim

Czcigodny  Tadeusz Lorbiecki

Codziennie i co noc

Po uszy siedzi

Dziki czują go już

Na odległość

A są wygi nieprzeciętne

Przeto gdy Tadeusz

Stoi na ambonie

I bacznie śledzi

Całą połeć lasu

Całą połeć pola

One sobie

Śpią w najlepsze

Pod samą amboną

U samego jej podnóża

Tylko jeden śledzi bacznie

By nie było niespodzianki

Wtedy cóż

Ryzyko wielkie

I nieprzemyślane żarty

I tak chodzą wzajemnie

Za sobą

Robiąc  sobie  

Takie dziwne psikusy

Nawet przez okno domu

Zajrzeć potrafią

I sobie posłuchać

Jak twardym snem

Śpi bardzo smacznie

Ów Nestor Braci Myśliwskiej

W Tczewie

Tadeusz Lorbiecki

Zachrumkają  mu pod oknem

I lekko szybę okna  pogłaszczą

By do świtu

Spał szczęśliwie

Wraz ze swoją strzelbą

I na ogród

Sobie zerkną

Usiądą pod wiatą

Zanim przed brzaskiem

Noc ustąpi

Nie ma końca tym żartom

Gdyby drzwi

Nie były zamknięte

Stary odyniec

Wszedłby i do środka

I Nestora wśród Tczewskiej

Myśliwskiej Braci

Kosmatą łapką

Pogładziłby po głowie

I z podziwem szepnął do ucha

Śpijże śpijże Tadeuszku

Bowiem taki sen twardy

To jest przecież

Samo zdrowie

To porządna przychodnia

I porządna apteka

A i strzelbę by przestawił

Jak najdalej od łóżka

By czasem

Nie wypaliła sama

Z przyzwyczajenia

Oddając strzał

Bez pudła

Pewnie jeszcze

Podszedłby na paluszkach

Cichutko dyskretnie

Tu gdzie w domu barek

Strzeliłby sobie kielonka

Wznosząc toast

Darz Bór

Darz Bór

Darz Bór

Czcigodny Nestorze

Na Twoje zdrowie

Starym myśliwskim zwyczajem

Wolę widzieć Ciebie we śnie

Niż w dzień

Na linii strzału

Oko w oko

Spotkać  Ciebie

Na prostej drodze

Bo Ty masz taki dziwny zwyczaj

Zamiast Odyńcowi

Powiedzieć dzień dobry

Serdecznie zamienić

Słów kilka

To od razu byś strzelał

Prosto z ambony

Albo i gdzieś tam

Zza węgła

I zaraz w taki sposób

Zupełnie prosty

Chciałbyś rozłożyć

Mnie na łopatki

I z dziką lubością

Dokładnie wypatroszyć

Przeto niech zawsze

Ma to dobre miejsce

Wolę spotkać  Ciebie

Podczas mojego

Nocnego wędrowania

Kiedy jesteś

Mocno mocno we śnie

A gdy się już zbudzisz

Lubię to Twoje zdanie

To Twoje zdanie przy tym

Ktoś mi przy łóżku

Strzelbę przestawił

W pokoju było jakieś

Chrum chrum chrum

Czyżby w pokoju moim

Były dziki

I do końca

Sam nie wiesz

Czy to jest prawda

Czy to tylko sen

 

Stanisław Józef Zieliński

24. 02. 2024

 

 

 

 

 

 

  

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I jest także na Kaszubach Miś poważny Miś stateczny

I jest Wróbel pośród Wróbli Ma też swoje imię Jan

Kiedy w Kole Łowieckim Knieja Wszystko gra